Siostry Kapucynki

Najświętszego Serca Jezusa

Słowo i Serce #3

Wrz 10, 2020 | Rozważania

(Łk 5, 33-39)

33 Wówczas oni rzekli do Niego: «Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją». 34 Jezus rzekł do nich: «Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? 35 Lecz przyjdzie czas kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli».
36 Opowiedział im też przypowieść: «Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. 37 Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. 38 Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. 39 Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego – mówi bowiem: „Stare jest lepsze”». 

 

Zaczynając rozważanie, warto zauważyć w jakim miejscu Ewangelii Łukasza znajduje się dany fragment. To szósty rozdział. Pierwsi uczniowie zostali powołani, idą za Jezusem. Faryzeusze i uczeni w Prawie (Łk 5, 30) widzą kogo Jezus wybrał do grona najbliższych towarzyszy. Tuż przed oskarżającym stwierdzeniem: „«Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją»”(Lk 5, 33) w Ewangelii przeczytamy o powołaniu celnika Mateusza (Łk 5, 27-32). Zaraz potem Jezus i Jego uczniowie udadzą się do domu nowo powołanego, by tam zasiąść do stołu w towarzystwie grzeszników. To gorszy faryzeuszy. „Kształt” wspólnoty Mistrza z Nazaretu zaskakuje, a nawet szokuje i oburza. Można stwierdzić, że nauczanie Jezusa dla faryzeuszy i uczonych w Prawie jest spójne z nauką Jana nauczającego na pustyni. Jednak… nie do końca. Uczniowie Jana prowadzą życie ściśle ascetyczne, natomiast Jezus jak możemy zauważyć w Ewangelii wg. św. Jana zaczyna swoją publiczną działalność od wesela w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-12). Od bycia z uczniami przy stole. Od budowania relacji, od rozmów, tańców i wreszcie, i wreszcie od cudu przemienienia wody w wino. Potem wiele razy będziemy mogli jeszcze przeczytać, o tym jak Jezus zasiada z uczniami do stołu, stając się podobnym do nich we wszystkim, prócz grzechu.

Idąc w głąb danego nam na dziś Słowa zaskakuje mnie otwartość Jezusa, który odpowiada na zarzuty faryzeuszy i uczonych w Prawie. Mógł ich ignorować, mógł się bronić. On tymczasem wypowiada do nich słowo:”Jezus rzekł do nich”(Łk 5, 34). Tym samym otwiera przed nimi księgę życia. To zapewnia mnie o tym, że Jezus nigdy, naprawdę nigdy nie opuszcza człowieka. Nie zostawia go głodnego. Zawsze podaje mu najbardziej wartościowy pokarm (Ps 23, 5). Szuka sposobu do nawiązania z nim relacji. Nawet wtedy, gdy człowiek już ocenił Go w swoim sercu (Łk 5, 33), gdy ocenił wspólnotę Jezusa – Kościół. Może nawet uzna tę wspólnotę za grzeszą, niegodną, całkowicie pomyloną. Takie osądy nie zamykają Serca Jezusa, wręcz przeciwnie. Owszem, sprawiają, że jest niejako więcej przebite, więcej zranione, ale przez to przede wszystkim, Jego Serce jest więcej otwarte. Dlatego, z tego Serca, co dnia wypływa życiodajny strumień – Słowo Życia.

Czytając artykuł dotyczący tradycji zaślubin żydowskich pochodzący z magazynu “Chidusz” moją uwagę przykuł fakt, że młoda para nie widzi się w dniu zaślubin. Dodatkowo, od momentu przebudzenia obydwoje poszczą. Post kończy się kiedy nowożeńcy znajdują się pod baldachimem ślubnym – chupą, która symbolizuje nowy dom poślubionej sobie pary. To spojrzenie na tradycję Izraela pozwala mi lepiej zrozumieć słowa Jezusa:”«Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli»”(Łk 5, 34-35). Dlaczego przyszli małżonkowie poszczą i nie widzą się w dniu zaślubin? Czyż nie dlatego, by przede wszystkim odkryć prawdziwe źródło głodu i pustki w sobie? Obydwoje zostali stworzeni z i dla miłości, a więc nigdy nie bedą spełnieni jeśli się jej zupełnie nie oddadzą. Tęsknota oblubieńca za oblubienicą, tęsknota oblubienicy za oblubieńcem wyraża się w umartwieniu ciała, ale ten znak sięga przecież o wiele dalej. Wzajemne pragnienie siebie nie może zostać zaspokojone niczym innym jak bliską relacją, która jest wzajemnym oddaniem. Tym postem mówią do siebie: „Tylko ty możesz mnie wypełnić, tylko ciebie pragnę”. To też wołanie Kościoła do swojego jedynego Oblubieńca – Chrystusa.

Czy w tym kontekście post przestaje być  praktyką „umartwieniem, dla umartwienia”, a zaczyna być umartwieniem, dla spełnienia? Staje się modlitwą tęsknoty. Tu nasuwa mi się pytanie: Czy kiedykolwiek tak pościłam? Czy pościłam z tęsknoty za moim Oblubieńcem? No właśnie i dlaczego post w piątek? Dlaczego co piątek nie jem mięsa? Tu trzeba przypomnieć sobie wydarzenia Wielkiego Piątku. Pan Młody – ubiczowany, ukoronowany cierniem, umiera na krzyżu – jest zabrany – “zabiorą wam Pana Młodego”(Łk 5, 35), pochowany w grobie. Bez tej pamięci o Ukrzyżowanym post nie ma sensu. Bo my się przecież przyzwyczailiśmy, że On po trzech dniach Zmartwychwstał. A więc nie opłakujemy śmierci Pana Młodego. Przyzwyczailiśmy się, że woda zamienia się w wino od tak. Więc nie prosimy o cuda. Przyzwyczailismy się, a więc nie tęsknimy. Nie tęsknimy, a więc nie umiemy pościć. Nie umiemy pościć, bo nie umiemy kochać Tego, który umiłował nas.

Odpowiedź Jezusa na zarzuty faryzeuszy zostaje pogłębiona przez przytoczenie przypowieści (Łk 5, 36 – 39). Stare i nowe płótno, jak mówi wielu Ojców Kościoła, jest symbolem Starego i Nowego Przymierza, podobnie jak stare i młode wino. Jezus chce zwrócić uwagę na nowość swojej nauki. Chce postawić wyraźną granicę pomiędzy tym, co było, a co wydarza się teraz. Jezus wyjaśnia nam przez to, że nie można mieć relacji z tradycją, relację ma się z osobą. To jest właśnie sedno tego, o czym Jezus mówił jeszcze przed chwilą. Żadne praktyki religijne nie mogą wynikać z przyzwyczajenia. Źródło relacji potrzebuje się wciąż odnawiać. W innym wypadku na nic nam posty, różaniec, litanie i nowenny.

“Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków.”( Łk 5, 37-38). „Młode wino” zwraca mnie znów ku “Panu Młodemu”. Dlatego po raz kolejny odwołam się do tradycji zaślubin żydowskich, gdzie wino ma swoją szczególna symbolikę. Gdy para młoda znajduje się już pod wcześniej wspomnianym baldachimem zwanym chupą, pierwsze błogosławieństwo ślubne wypowiada się nad winem, które jest znakiem nowego początku, znakiem nowego życia. Zanim sok z winogron stanie się winem zdatnym do picia najpierw musi fermentować – a więc poddać się procesowi przemiany glukozy pod wpływem enzymów wytwarzanych przez drożdże. No właśnie! Poddać się procesowi przemiany! Dlatego młodość małżonków ma tu szczególne znaczenie. To ją także składają we wzajemnym darze dla siebie. To dzięki ich unikalnej relacji, pragnieniu tworzenia rodziny, na świat może przyjść nowe życie (nie chodzi tylko o potomstwo). Jednakże aby to się stało, nowo powstała rodzina musi poddać się fermentacji – przemianie, która jest procesem. A co będzie fermentowało? Ich relacja, wzajemne oddanie, uczucia, decyzje. Każde z nich pochodzi z innej rodziny, ma swoje zwyczaje i przyzwyczajenia, a także zranienia. Od tej pory ich „unikalny skład” będzie reagował ze sobą jak glukoza reaguje z enzymami drożdży. Aż nabierze spójnego smaku. Dlatego potrzeba młodych bukłaków – czystej, otwartej i prawdziwej relacji. Proces przemiany może dokonać się tylko i wyłącznie w bliskim spotkaniu małżonków. Podobnie też Kościół – Oblubienica Chrystusa swoją radość, wesele i spełnienie znajduje wyłącznie będąc w relacji z Chrystusem.

W kontekście wypowiedzianego przez Jezusa słowa poruszyła mnie jeszcze jedna tradycja żydowskiej ceremonii ślubnej, tzw. Ketuba. To dokument prawny chroniący prawa kobiety. Jest napisany w języku aramejskim, odczytuje się go podczas ceremonii zaślubin. Zaskakujące jest, że podpisuje go tylko mężczyzna! I to tylko on jest prawnie zobowiązany wobec swojej wybranki. Umowa nie dotyczy pod względem prawnym obu zainteresowanych stron. A więc to pan młody jest zobowiązany wobec pani młodej! Ketuba pomaga zrozumieć kim jest dla mnie Jezus. I kim ja jestem dla Niego. Przez Chrzest i przez konsekrację zakonną, ale też przez to, że po prostu jestem, tu i teraz powołana do życia. On zdecydował się na mnie zanim to ja Go wybrałam. Jezus zdecydował się na ciebie! Swoja krwią podpisał umowę – ketuba, której nigdy nie zerwie. Na wieczność wybrał sobie nas – nowe Jeruzalem – Kościół na Oblubienicę. Związał się z nami jednostronną umową, opartą jednak nie na tradycji, ale na Nowym Przymierzu. “ Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego – mówi bowiem: „Stare jest lepsze”».” (Łk 5, 39). A ty jakie wino dziś pijesz? I na ile masz w sobie wolności by rezygnować ze smaku, do którego tak się przyzwyczaiłeś? By usłyszeć coś nowego o sobie i o Jezusie, o którym wiesz już przecież „wszystko”? Zatęsknij za Jezusem, którego nie znasz. Zatęsknij, jak tęskni panna młoda za przyszłym mężem, którego jeszcze w pełni nie poznała. Pozwól sobie na bycie młodym! A potem jeśli to pomoże twojej relacji z Jezusem, z drugim człowiekiem i samym sobą, możesz zacząć post.

Serce Jezusa, do relacji nas powołujące – zmiłuj się nad nami! 

s. Daria Boczkowska

Skrzynka intencji